Aktualności

O Eduinspiratorze

Zwycięzca: Katarzyna Kornet
Edycja: 2015
Kategoria: Zagraniczne wyjazdy w celach edukacyjnych
Katarzyna Kornet

Dodatkowe informacje

Dzisiaj liczą się nie tylko wiedza teoretyczna, umiejętność rozwiązywania trudnych zadań matematycznych, znajomość wzorów chemicznych, czy faktów historycznych. Ważne są również umiejętność pracy w zespole, organizacja własnej pracy, umiejętność nawiązywania kontaktów i autodyscyplina – tego między innymi uczą się podczas swoich wyjazdów wolontariusze EVS. Cykl
audycji Katarzyny Kornet „Studenci w świat wzięci” opowiada o indywidualnych doświadczeniach stypendystów, wolontariuszy, młodych ludzi, którzy z różnych przyczyn decydują się na życie poza granicami Polski. Zgłoszony do konkursu materiał to rozmowa z wolontariuszem EVS Krzysztofem Pielaszkiem, który po powrocie z rocznego pobytu w Indiach opowiada o pracy w domu dziecka, relacjach ze swoimi podopiecznymi oraz rozwoju osobistym. – Wolontariat Europejski nastawiony jest na pracę w społeczności lokalnej, na to, że to ty – jako wolontariusz – możesz coś dać tym ludziom. Z drugiej strony jest rozwój osobisty, czyli to, co ty dostajesz w zamian. W Indiach nauczyłem się bardzo dużo o sobie i o świecie – mówi bohater materiału. To nie jest łatwa praca, to zajęcie, które wymaga poświęcenia, ale również przynosi ogromną satysfakcję. – Pracowałem bardzo często siedem dni w tygodniu, a nie pięć. Z samej, czystej radości z pracy – wspomina Krzysztof. Bo, jak dodaje, w momencie kiedy przyjechał na miejsce swojej pracy, zaczęła się jego miłość – do dzieciaków, do tego sierocińca, do tego czym się zajmował. – Jak dzieci cię odbierały? – pyta w audycji Katarzyna Kornet. – Dzieci w sierocińcu były przyzwyczajone do wolontariuszy. Ośrodek, w którym byłem, dość często ich przyjmuje i prowadzi dużo rekrutacji w ramach projektów zagranicznych. Jest to bardzo rozwojowe dla dzieci, które lepiej uczą się języka angielskiego oraz komunikacji międzykulturowej. (…) Dzieci były więc przyzwyczajone do takich osób jak ja, ale mimo wszystko na początku były nieufne. (…) Po trzech miesiącach zaczęły jednak nazywać mnie bratem.